Najważniejsze różnice widać w cenie, serwisie i zapleczu marki
- W Polsce najmocniej rosną dziś marki z Chin, ale nie wszystkie grają tą samą kartą.
- Jedne kuszą bogatym wyposażeniem, inne technologią elektryczną, a jeszcze inne wizerunkiem premium.
- Najlepsza oferta nie zawsze jest najtańsza - liczy się też serwis, części i gwarancja.
- Przy autach elektrycznych i hybrydowych trzeba sprawdzić politykę baterii oraz aktualizacje oprogramowania.
- Dla części kierowców bardziej opłacalny jest leasing niż zakup za gotówkę, bo obniża ryzyko odsprzedaży.

Dlaczego nowe marki przyciągają dziś uwagę
Jak pokazują dane PZPM, w pierwszych dwóch kwartałach 2026 roku zarejestrowano w Polsce ponad 16,5 tys. samochodów osobowych z Chin. To już nie jest nisza, tylko realna siła rynkowa, która zmienia sposób wyceny wyposażenia, gwarancji i jakości obsługi.
IBRM Samar pokazuje podobny obraz: wśród najbardziej aktywnych marek są dziś m.in. MG, Omoda, Jaecoo, BYD i Leapmotor. Z mojego punktu widzenia to ważne, bo kupujący przestaje pytać wyłącznie „czy znam tę markę?”, a zaczyna pytać „co dokładnie dostaję za te pieniądze?”.
Tak działa dziś rynek - nowe logo przyciąga uwagę, ale o decyzji przesądza dopiero połączenie ceny, wyposażenia i zaplecza posprzedażowego. Właśnie dlatego najpierw warto zobaczyć, które marki są w Polsce naprawdę widoczne i czym różnią się między sobą.
Które marki są dziś najbardziej widoczne na polskim rynku
Nie wrzucałbym wszystkich nowych marek do jednego worka. Część z nich walczy o klienta masowym SUV-em, część celuje w elektromobilność, a część buduje bardziej niszowy, premiumowy wizerunek. To rozróżnienie jest ważniejsze niż sam fakt, że marka jest „nowa”.
| Marka | Co ją wyróżnia | Dla kogo | Na co uważać |
|---|---|---|---|
| Omoda | Nowoczesne SUV-y, mocne wyposażenie, agresywna polityka cenowa | Dla kierowcy, który chce dużo auta za rozsądne pieniądze | Marka wciąż buduje długoterminową reputację i sieć obsługi |
| Jaecoo | SUV-y o bardziej terenowym, „outdoorowym” charakterze | Dla osób szukających alternatywy dla popularnych kompaktowych SUV-ów | Warto sprawdzić dostępność serwisu i realne terminy napraw |
| BYD | Mocny nacisk na elektryki i hybrydy plug-in, duże doświadczenie technologiczne | Dla tych, którzy serio myślą o EV lub hybrydzie plug-in | Nie każdy salon ma jeszcze taką samą obsługę i dostępność modeli |
| Leapmotor | Miejskie i kompaktowe auta elektryczne, wsparcie dużego koncernu | Dla osób, które chcą wejść w elektromobilność bez klasycznego premium | Gama jest jeszcze świeża, więc wybór wersji bywa ograniczony |
| XPeng | Technologiczne elektryki z mocnym akcentem na elektronikę i asystentów | Dla kierowców oczekujących bardziej zaawansowanego EV | To zwykle propozycja droższa i bardziej wymagająca poznawczo |
| Chery | Szeroka rodzina SUV-ów, nacisk na rodzinność i uniwersalność | Dla rodzin, które chcą dużego auta i sensownego wyposażenia | Kluczowe są warunki gwarancji oraz obsługa posprzedażowa |
| Geely | Silne zaplecze koncernowe i technologia rozwijana globalnie | Dla kierowców szukających marki z dużym potencjałem rozwoju | Rozpoznawalność w Polsce dopiero się buduje |
| Lotus | Niszowa marka premium, sportowe DNA i mocne elektryki | Dla entuzjastów, którzy szukają emocji i nie boją się wysokiej ceny | To wybór bardziej sercowy niż rozsądnościowy |
| Jetour | Rodzinne SUV-y i szybka ekspansja sieci dealerów | Dla klientów, którzy chcą sprawdzić świeżą ofertę zanim rynek się nasyci | Najważniejsze będzie tempo rozbudowy serwisu |
Ten przekrój pokazuje jedną rzecz bardzo wyraźnie: „nowe” nie znaczy dziś „jednorodne”. Jedne marki chcą wejść do mainstreamu, inne próbują podbić rynek technologią, a jeszcze inne budują po prostu nowy styl posiadania auta. Dalej warto więc przyjrzeć się temu, co faktycznie dostaje kupujący, a czego często nie widać na pierwszej jeździe próbnej.
Co realnie dostajesz, a czego często brakuje
Więcej wyposażenia za podobną cenę
Największy magnes to zwykle stosunek ceny do wyposażenia. W praktyce nowe marki potrafią dać w standardzie rzeczy, za które u bardziej znanych producentów płaci się osobno: duży ekran, kamery 360 stopni, wentylowane fotele, rozbudowane systemy wspomagania czy panoramiczny dach. To działa, bo klient widzi od razu konkret, a nie tylko obietnicę z folderu.
Serwis i części wciąż bywają słabszym punktem
Tu zaczyna się część mniej efektowna, ale ważniejsza z punktu widzenia codziennego użytkowania. Jeśli marka ma mało punktów serwisowych, brak części w magazynie albo długie terminy napraw, początkowa oszczędność szybko zaczyna boleć. Ja zawsze patrzę nie tylko na cenę zakupu, lecz także na to, ile kosztuje tydzień bez auta.
Przeczytaj również: Tiggo 9 PHEV - Czy ten SUV to hit? Cena, zasięg, opinie
Oprogramowanie decyduje więcej, niż się wydaje
W nowych modelach coraz większe znaczenie ma software, czyli wszystko to, co steruje multimediami, nawigacją, asystentami i aktualizacjami auta. Aktualizacje OTA - czyli wgrywane zdalnie, bez wizyty w serwisie - są dużym plusem, ale tylko wtedy, gdy marka naprawdę je zapewnia. Bez tego nawet dobrze wyceniony samochód może irytować po kilku miesiącach.
Właśnie dlatego nie traktuję nowych graczy jako lepszych albo gorszych z definicji. Traktuję je jako marki, które trzeba czytać trochę dokładniej niż te oswojone od lat - i to prowadzi do najważniejszego pytania: jak sprawdzić, czy dana oferta jest rzeczywiście dobra.
Jak ocenić markę przed zakupem
Jeśli miałbym zostawić jeden praktyczny filtr, to byłby prosty: nie oceniaj samego modelu, tylko cały ekosystem wokół niego. To znaczy sieć serwisową, gwarancję, części, finansowanie i to, co dzieje się z autem po pierwszym właścicielu.
- Sprawdź, gdzie jest serwis - nie tylko w teorii, ale też jak daleko od twojego miasta i jak szybko dostaniesz termin.
- Przeczytaj warunki gwarancji - szczególnie wyłączenia dotyczące elektroniki, baterii, lakieru i zawieszenia.
- Zweryfikuj dostępność części - zapytaj wprost o czas dostawy elementów eksploatacyjnych i blacharskich.
- Przetestuj multimedia i asystentów - ekran może wyglądać świetnie, ale liczy się szybkość działania i logika menu.
- Policz leasing i ubezpieczenie - czasem niska cena katalogowa znika po doliczeniu raty, AC i GAP.
- Weź pod uwagę wartość odsprzedaży - przy nowej marce rynek wtórny zwykle jest mniej przewidywalny.
| Kryterium | Co daje odpowiedź „tak” | Co powinno zapalić lampkę ostrzegawczą |
|---|---|---|
| Gwarancja | Jasne zasady, długość 5-7 lat lub więcej, osobne warunki dla baterii | Mnóstwo wyjątków i nieczytelny regulamin |
| Serwis | Punkty w kilku regionach i realne terminy napraw | Jeden salon na duży obszar kraju |
| Części | Magazyn w Polsce lub sensowny termin dostawy | Odpowiedzi typu „zobaczymy, gdy coś zamówimy” |
| Finansowanie | Rata, która trzyma się po porównaniu z konkurencją | Atrakcyjny tylko pierwszy poziom oferty, reszta ukryta w wykupie |
| Software | Stabilne menu, aktualizacje, język polski, dobre mapy | Zacinające się systemy i brak jasnego wsparcia |
GAP to ubezpieczenie chroniące przed stratą finansową po kradzieży albo szkodzie całkowitej. To drobiazg, który przy samochodach z wyższym ryzykiem odsprzedaży potrafi mieć większe znaczenie niż sam rabat na starcie.
Takie sprawdzenie zajmuje chwilę dłużej niż obejrzenie konfiguratora, ale oszczędza najwięcej pieniędzy. I właśnie po tym filtrze najlepiej widać, komu nowe marki mogą naprawdę służyć, a komu lepiej zostawić bardziej sprawdzony model.
Kiedy taki wybór ma sens, a kiedy lepiej zostać przy klasyku
Nowa marka nie jest z definicji ryzykowna. Ryzyko pojawia się dopiero wtedy, gdy styl zakupu nie pasuje do twojego sposobu użytkowania auta. Przy krótkim cyklu wymiany, leasingu albo mocnym nacisku na wyposażenie świeży gracz bywa bardzo racjonalnym wyborem.
- Ma sens, jeśli zmieniasz auto co 3-4 lata i korzystasz z leasingu lub wynajmu.
- Ma sens, jeśli zależy ci na bogatym wyposażeniu i nie chcesz dopłacać za każdy element osobno.
- Ma sens, jeśli wchodzisz w elektromobilność i chcesz sprawdzić nową technologię bez przepłacania za rozpoznawalny znaczek.
- Lepiej uważać, jeśli planujesz trzymać samochód 8-10 lat i liczysz na łatwą odsprzedaż.
- Lepiej uważać, jeśli robisz duże przebiegi i każda dodatkowa wizyta w serwisie mocno cię kosztuje.
- Lepiej uważać, jeśli w twoim regionie nie ma jeszcze rozbudowanej sieci obsługi.
W praktyce to bardzo prosta zależność: im częściej auto ma być narzędziem, a nie przyjemnością z zakupu, tym większą wagę ma stabilność marki. Dla rodzin, firm i osób jeżdżących dużo ważniejsze od efektu „wow” staje się to, czy samochód po prostu działa i jest obsługiwany bez problemów.
To właśnie dlatego nie kupowałbym auta wyłącznie dlatego, że marka jest świeża i modne są jej reklamy. Najpierw patrzę na model użytkowania, a dopiero potem na logo. Taki porządek myślenia prowadzi do najbardziej praktycznej części tej historii - do tego, co czeka rynek w najbliższych miesiącach.
Co z tego wynika dla kupującego w 2026 roku
W 2026 roku rynek będzie jeszcze bardziej zatłoczony niż dziś. Nowe marki będą walczyć już nie tylko ceną, ale też gwarancją, programami finansowania, lokalnym serwisem i szybkością wprowadzania kolejnych wersji. Dla kupującego to dobra wiadomość, bo konkurencja zwykle poprawia ofertę, ale jednocześnie zwiększa szum informacyjny.
Gdybym miał wskazać jedną zasadę na ten rok, powiedziałbym tak: nie kupuj samego debiutu, kupuj cały system wokół auta. Dobrze wyglądający SUV może być sensowny, ale tylko wtedy, gdy za nim stoją części, ludzie od obsługi i warunki, które nie rozpadną się po pierwszym przeglądzie.
Jeśli potraktujesz nowe marki jak zwykły zakup, a nie jak eksperyment, łatwiej wyłapiesz prawdziwą wartość. Wtedy rynek nowych graczy przestaje być modą, a staje się po prostu kolejną okazją do kupienia auta lepiej dopasowanego do swoich potrzeb.